5 Sigmarzeit (Czas Sigmara) 2521 r. KI
Po pełnej niebezpieczeństw nocy, spędzonej w przydrożnym zajeździe, bohaterowie wyruszyli dalej w kierunku Kreutzhofen. Chwilę przed południem, podróżnicy dotarli na miejsce i swe pierwsze kroki skierowali ku miejscowej tawernie "Pod Żeglarzem". Ledwie co zdążyli zamówić jadło i popitkę, do ich uszu dotarła przykra wiadomość. Miejscowy cyrkowiec Siggy targnął się z powodzeniem na swoje życie. Przy wisielcu znaleziono list pożegnalny i mała oprawioną w skórę książeczkę.
Niedługo potem, jakby w życiu naszych herosów było mało problemów, z lasu wynurzył się wielki i wygłodzony potwór. Na śniadanie (albo obiad) obrał sobie miejscową krówkę. Pasąca bydło dziewczyna, natychmiast wszczęła alarm. Na reakcję bohaterów nie trzeba było długo czekać, wszak wrzaski kobiety najczęściej oznaczają kłopoty. Po dotarciu na skraj południowego lasu okazało się, że tym stworem jest wielki troll. Potwór zajęty pożeraniem mięsa, nawet nie zauważył przybycia ekipy ratunkowej.
Gorek zabójca trolli poczuł, że jego chwalebna i honorowa śmierć jest już blisko, jednak w umieraniu przeszkodzili mu jego kompani: Błędny Rycerz Louis i halfliński złodziejaszek "Bezimiennek". Troll skrócony o nogę długo nie ustał i zwalił się z łoskotem na glebę. Wielka jest moc dwóch druzgocących broni i procy drzewcowej :)
rzeczny troll
W ramach podziękowania za zabicie potwora, dowódca straży zaofiarował darmowe posiłki i nocleg na czas przygotowań karawany kupieckiej. Miało to potrwać około 3-4 dni.
6 Sigmarzeit
Następnego dnia Kreutzhofen wstrząsnęła kolejna zła wiadomość! Na północnym-zachodzie dostrzeżono zwierzoludzi kręcących się po puszczy. Dzielna drużyna postanowiła zająć się tym problemem. Przy okazji do drużyny dołączył nastoletni banita z Sylvanii, Klaus.
Po długich poszukiwaniach bohaterowie nie znaleźli jednak żadnych śladów aktywności Chaosu. Nie znaczyło to jednak, że w puszczy nikogo nie było. Wręcz przeciwnie. W drodze powrotnej, poszukiwacze przygód natknęli się na małą grupkę zielonoskórych. Rozprawienie się z orkiem, goblinem i tuzinem snotlingów nie zajęło dużo czasu. Więksi brzydale zostali pokrojeni na plasterki lub rozstrzelani, zaś grupka maluchów rozpierzchła się po lesie. Tym razem zabójca trolli nie wyszedł bez szwanku - mały rozwścieczony snotling dziabnął go w stopę. Cóż, po tej akcji ze snotlinga nie było co zbierać.
Chwilę potem na granicy widoczności drużyna dostrzegła jakieś kształty. Okazało się że to jeźdźcy wilków, którzy po chwili zniknęli z pola widzenia.
Po powrocie do miasteczka i zdaniu raportu dowódcy straży, ekipa postanowiła odpocząć w tawernie. Jednak na horyzoncie pojawiło się kolejne niebezpieczeństwo. Z lasu gdzie pojawił się troll, wyszła spora kompania zielonoskórych. Byli to wielki orkowy szef ujeżdżający wielkiego dzika, wraz ze swoim chorążym adiutantem (również na dziku) i z dwoma oddziałami orków i goblinów. Na oko jakieś dwa tuziny zielonej hołoty.
Wielki szef wystąpił naprzód i wycharczał:
- "Jestem łamacz! Karkołamacz! Morglum Karkołamacz! Połamię was ludziki na dobre!"
Po czym przypuścił atak na naszych bohaterów, którzy pojawili się już na skraju wioski.
Morglum Karkołamacz
Pierwsza szarża i mocarny atak z kopii Louisa nie powiodła się. Morglum zgrabnie paruje ciosy Goreka. Po kilku kolejnych wymianach ciosów, udanych bloków i zręcznych uników, Morglum zaczyna przegrywać. Kiedy przyjął od krasnoluda na klatę i w syrę spore "gongi", ork poczuł że przegrywa. Szybki rzut tarczą w zabójce dla zmyłki i w tył zwrot! We łbie orka zabłysło: "Morglum nieźle to sobie obmyślił - sprawdzić ludzików czy twardzi, a potem zebrać większą ekipę i znów ich sprawdzić czy twardzi. A potem porządnie łamać i przetrącić. Karki łamać."
Bulg wyczuł chyba to samo, gdyż wykonał zwrot i ratował się ucieczką. Kiedy Morglumowi już prawie udało się zwiać, strzała wystrzelona z łuku banity, trafiła go prosto w plecki. Oj zapamięta to spotkanie na bardzo długo. Reszta zielonej hołoty również wycofała się z powrotem do lasu. Na chwilę, na granicy widoczności, ponownie pojawili się jeźdźcy wilków.
Wieczorem w tawernie, kupiec Eckart Zweisteiner omówił sprawy związane z karawaną, po czym wszyscy udali się na spoczynek.
7 Sigmarzeit
Rano kolejne złe nowiny. W rzece Soll płynęła krew. Ludzie mają już powoli dość, tych niemiłych wydarzeń. Krążą plotki o jakiejś Klątwie. Część ludzi chce uciekać z wioski. Nie jest za wesoło.
Bohaterowie podejmują inicjatywę i biorą sprawy w swoje ręce. Od miejscowej plotkary dowiadują się kilku ważnych rzeczy o przeszłości Kreutzhofen i okolic. Próbując dowiedzieć się czegoś więcej, wyruszają do pobliskiej wioski Weilerberg...
W minioną sobotę spotkaliśmy się ponownie by zagrać w Warhammera. Rozegraliśmy scenariusz "Klątwa" z dodatku Mroczny Cień Śmierci urozmaicony moimi małymi zielonymi dodatkami :)





Jak zawsze kozacka przygoda Shin! Jako jeden z graczy muszę powiedzieć, że dobra sesje jest wtedy kiedy nie możesz się doczekać kontynuacji. Ciekaw jestem jak klątwa Reihenbachów zostanie przez nas rozgryziona...
OdpowiedzUsuń